Ciekawi? No to jazda!
5. Carol's Daugther Black Vanilla Leave-In Conditioner - odżywka do włosów bez spłukiwania. Pięknie pachniała, niewiele robiła. Zużyłam bez przekonania, więcej nie kupię.
6. L'Oreal Total Repair Extreme - bardzo pozytywne zaskoczenie. Świetnie odżywiała włosy, były po niej gładkie, miękkie i błyszczące. Bardzo możliwe, że ponowię zakup.
7. Aussie 3 Minute Miracle Strong - maska do włosów, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Tania jak barszcz, napakowana silikonami, kupiłam ją podczas podróży do Colorado, zużyłam z przyjemnością. Pięknie pachnie. Wracam do niej regularnie raz na jakiś czas (średnio raz na rok), głównie przez ten zapach...
8. It's a 10 Miracle Leave-In Conditioner - odżywka bez spłukiwania, która absolutnie podbiła moje serce. Po zużyciu widocznej na zdjęciu miniaturki, kupiłam dwie pełnowymiarowe butle. Jedna została w Warszawie (mam nadzieję, że Ci dobrze służy, Mamo! ;), druga czeka tutaj na swoją kolej. Generalnie pełno w niej silikonów, jednak efekt końcowy wart jest przymknięcia oka na skład. Fantastycznie nabłyszcza włosy jednocześnie ich nie obciążając. Kocham.
9. Organix Lemon Highlights Conditioner - odżywka do włosów blond, niby rozjaśniająca. Poleciałam na to delikatne rozjaśnienie, oczywiście różnicy nie odnotowałam żadnej. W kwestii odżywienia też było średnio - więcej nie kupię.
10. Pharmaceris H Sebopurin* - szampon normalizujący do skóry łojotokowej. Na początku porwał mnie jego zapach, bardzo szybko jednak mocno zaczął mi przeszkadzać. Szampon sam w sobie nie dorasta do pięt mojemu ukochanemu Pharmaceris H-Keratineum , miałam wrażenie, że włosy po nim przetłuszczały mi się jeszcze bardziej niż przedtem. Nie kupię i nie polecam.
11. SebaMed Children's Shampoo - szampon dla dzieci i niemowląt, kupiony na "clearance" w Walgreens (czyli takiej ostatecznej wyprzedaży ;). Dobrze oczyszczał, był delikatny, jednak jakoś mnie nie porwał. Nie będę tęsknić.
12. + 13. Seboradin Balsam i Maska przeciw wypadaniu włosów - pełną recenzję tych produktów znajdziecie tutaj . W Warszawie "dobiłam" również lotion z tej samej serii (o nim też jest kilka słów w zalinkowanej recenzji) - zakupu żadnego z tych produktów nie ponowiłam. Ewentualnie rozważałabym powrót do maski i ją jako jedyną z tej trójki jestem Wam w stanie polecić.
14. Estee Lauder Advanced Night Repair - kolejne opakowanie kultowego już kosmetyku. Im więcej jego butli zużywam, tym bardziej go kocham. A zaczęło się raczej średniawo... klik .
15. Vichy Antyperspirant w Kulce - kultowy, ukochany, używany praktycznie non stop. Polecam i wiem, że całe gro innych blogerek również ;)
16. Clinique Face Scrub Exfoliant Visage - czyli ukochany peeling do twarzy mojego męża. To już któraś z kolei pusta tubka tego specyfiku, Bryan niesamowicie za nim przepada. Dobrze złuszcza i oczyszcza nie przesuszając przy tym skóry. Polecamy!
17. Tołpa Dermoface Hydractive - nawilżający płyn micelarny, o którym nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa. Świetnie dawał sobie radę z makijażem, dobrze oczyszczał cerę, nienachalnie pachniał. Polecam z czystym sercem.
18. Dr Dennis Gross Clinical Concentrate Hydration Booster - na początku byl zachwyt, lecz im dalej w las, tym było gorzej. Z założenia jest to serum nawilżające, które można mieszać z kremami i podkładami lub nakładać solo. Choć na wstępie wydawało mi się, że rzeczywiście pomaga cerze wyglądać lepiej, tak po jakimś czasie zaczęło się dziwnie "kleić"... Nie mam pojęcia dlaczego, ale nie wnikam i na bank nie kupię ponownie.
19. La Roche Posay Thermal Spring Water - woda termalna w spraju, która pluła. Pryzmat koszmarnej aplikacji całkowicie przesłonił wszelkie zalety jej działania, zużyłam w bólach i niedowierzaniu. Absolutnie nie kupię ponownie.
20. Pharmaceris Fluid Matujący z Laktoflawiną - pełna recenzja jest tutaj . Świetny polski produkt, bardzo go lubiłam. Będąc w Warszawie kupiłam wersję z SPF50 i niestety żałuję - matujący spisywał się na mnie o niebo lepiej. Oh well.
21. Sally Hansen Gel Cuticle Remover - dobra rzecz, ale jego wersja w niebieskiej buteleczce jest jeszcze lepsza ;)
22. Essie Beyond Cozy - jeden z moich ulubionych lakierów EVER. I jako jedyny z całej mojej Essie-kolekcji zgęstniał i zrobił się bezużyteczny, pomimo prób reanimacji. Szkoda.
23. Veet Wax Strips Hair Remover - paski z woskiem do depilacji twarzy i okolic bikini... Jest to moje trzecie z rzędu opakowanie tego cuda, generalnie byłam z niego bardzo zadowolona. Do czasu, gdy po jego ostatnim użyciu (tuż przed wylotem do Wawy) nabawiłam się zapalenia mieszków włosowych na twarzy. Zdaję sobie sprawę, że produkt sam z siebie tego dziadostwa nie wyczarował i pomimo, że bardzo dbam o higienę podczas depilacji, musiało dojść do jakiejś infekcji, ale... nie jestem w stanie się przemóc i do nich wrócić. Autentycznie się boję. Szukam nowego rozwiązania.
Btw. jeśli podejrzewacie u siebie zapalenie mieszków włosowych, serdecznie polecam natychmiastową wizytę u lekarza. Choć do łykania pigułek mam stosunek mocno mieszany, w tym przypadku nie ma sensu chodzić, straszyć i przy okazji cierpieć - odpowiednia dawka antybiotyku szybko załatwi sprawę.
Tym oto pół-optymistycznym akcentem kończę moje dzisiejsze wywody. Dajcie znać, z którymi produktami miałyście styczność i z jakim skutkiem! Ściskam Was mocno i życzę udanego weekendu!
|Produkty oznaczone * to próbki PR, pozostałe kupiłam sama|
Ale dużo włosiaków, znaczy kosmetyków do włosów:)
Reply DeleteWszyscy tak zachwalają tą kulkę Vichy, a niestety u mnie się nie sprawdziła, po godzinie miałam wrażenie, że śmierdzę, jakbym się nie myła wcale, używałam przez kilka dni, żeby się przekonać, czy rzeczywiście to tak działa i niestety tak. Coś musi w niej być, co powoduje, że nie mogę jej stosować, chociaż to jest dziwne, bo nie mam wcale problemu z potliwością, a już na pewno nie z nadmierną:)
Tych produktów z SM zaczynam ci zazdrościć ;)
Reply DeleteJak widzisz my mamy tu swoje cuda, ale u ciebie tez są takie perelki.
Co do szamponow z Pharmaceris , to tez bardzo lubie ten czerwony, ale ostatnio kupilam do zniszczonych (żółty).i tez ekstra na moje siano ! Nie ma SLS i chlorku soli w skladzie 👍
Całe mnóstwo, gratuluję. :) I nawet mój ulubiony antyperspirant. :)
Reply DeletePodejrzewam, że ma to związek z naszą indywidualną "chemią" ciała? Niestety, różni ludzie różnie reagują na różne kosmetyki i nie istnieje taki, co by się sprawdzil na wszystkich bez wyjątku :(
Reply DeleteMami, nie ma czego, pod tym względem Polska jest daleeeeeeeeeko przed USA, wybór macie u Was nieziemski! Następnym razem jak będę w Wawie, to Ci przywiozę jakąś ich maskę :* Żółtego Pharmaceris nie pamiętam, ale przede mną jest biały :)
Reply DeleteUżywam go nieprzerwanie od lat ;)
Reply DeleteI tak, najwięcej zużywam zawsze produktów do włosów. I w sumie ich też najwięcej kupuję. To już niemalże choroba i skandal, muszę się siłą ograniczać lol
Reply DeletePrzy fluidzie z Pharmaceris link do recenzji nie działa.
Reply DeletePokaźny zestaw! A o Estee Lauder Advanced Night Repair naczytałam sie jak dotąd samych pozytywów.
Reply DeleteOoo, Disqus :D. Szkoda, że spartolili lubiane przez Ciebie produkty. Ech, nie warto się przywiązywać do jednej marki.
Reply DeleteChodzę wokół Beyond Cozy i chodzę. Nie mogę się przekonać do błyskotek u siebie :).
Fluid z Pahrmaceris chyba sobie kupię, bo już ostatnio zastanawiałam się nad nim będąc w aptece.
Reply DeleteJuż poprawiam!
Reply DeleteTo denko z kilkunastu tygodni... zawsze mam wrażenie, że inne dziewczyny zużywają znacznie więcej ode mnie lol ;)
Reply DeleteEL ANR to naprawdę solidny produkt. Większość dziewczyn, które po niego sięgną ocenia go pozytywnie :) Warto spróbować :)
Si si, Disqus, a już niebawem będzie jeszcze więcej zmian ;) Ciekawe, co z tego wyjdzie lol
Reply DeleteStrasznie mnie smuci Shea i ich spadek jakości... jak mało kto o nich wiedział, było fajnie, teraz mam wrażenie, że wypuszczają jedną nową serię na miesiąc a jakość leci na łeb na szyję.
Beyond Cozy jest ekstra, szczególnie na zimę. Kupuj i nie marudź.
Ten matujący jest moim zdaniem i dla mojej cery najlepszy z ich stadka. Chętnie do niego wrócę przy najbliższej okazji. Sam fakt, że go zdenkowałam mówi sam za siebie ;))
Reply DeleteJa miałam z nią mieszane przejścia. Odkryłam ją po raz pierwszy jakieś 4 lata temu, gdy po nieudanym zciąganiu farby z włosów miałam na głowie koszmar. Wtedy poleciła mi ją fryzjerka w NYC, kupiłam i byłam strasznie rozczarowana. Odżywka obciążała mi włosy i robiła z nich strąki. Minęło kilka lat i przy okazji zakupów w Ulta dostałam widoczną na zdjęciu miniaturkę... podeszłam do niej jak do jeża, a okazała się rewelacyjna! Podobnie z pełnowymiarówką, którą zakupiłam tuż po jej zdenkowaniu. Albo coś zmienili, albo po prostu moje włosy mają teraz inne potrzeby i inaczej reagują niż kiedyś.... Więc na początek polecam może miniaturkę z ebay? Tak będzie najbezpieczniej, bo odżywka wcale nie jest tania!
Reply DeleteByć może tak właśnie jest, jak piszesz, chociaż szkoda, bo wiem, że te kulki są bardzo lubiane i trochę mi żal, że nie mogę się cieszyć ich działaniem. Ale kiedyś używałam męskiej(:D) takiej czarnej i powiem Ci, że ta się spisywała świetnie, nie śmierdziałam :) Chociaż wkurzało mnie to, że trzeba było tak długo czekać, aż wyschnie po nałożeniu:)
Reply DeleteKochana, nie żałuj sobie. Wszak włosy dodają kobietom urody i dbać o nie należy, a przecież sama widzisz, że zużywasz, więc możesz kupić więcej, bo i tak sie nie zmarnuje:)
Reply DeleteTu się zgodzę! Ich największą wadą jest długie wysychanie, a jak się nie odczeka, to grozi to plamami na ciuchach :/ Maus ostatnio pokazywala, że w DE jest wersja tych kulek w spraju - bardzo chętnie bym spróbowała!
Reply DeleteTy byś musiala zobaczyć moje zapasy... biorąc pod uwagę, że jedna wcierka wystarcza mi na minimum miesiąc, to mam zapas na jakiś rok o.O I ciągle dokupuję nowe...
Reply DeleteDokładnie i takie lepiące uczucie było jak zaraz po posmarowaniu się ubierałam, ale ogólnie kulka bardzo dobrze działała, świetnie chroniła. Widziałam u Maus te spray'e i szukałam ich, ale nigdzie nie widziałam, też spróbuję jak znajdę:)
Reply DeleteOj, na rok zapasu to jeszcze nie jest źle, ja tak mam z kremami do twarzy:) I z serami do twarzy, a wciąż dokupuję:D Chociaż ostatnio postanowiłam się ogarnąć, więc na razie jeszcze nic nowego nie kupiłam, ale chciejlista pęka w szwach:) Ja mam metodę ze sprawdzaniem dat, to znaczy wiesz, żeby zapasy się nie przeterminowały, to sprawdzam sobie na stronce checkcosmetics.com i potem używam wszystko zgodnie z datami pierwszeństwa do zużycia, wiadomo, jak mam mocne chciejstwo, żeby zacząć używać czegoś poza kolejką to też czasem to robię, ale staram się tego trzymać i chociaż zawsze mam wszystkiego pełno to jeszcze nigdy nic mi sie nie przeterminowało:) Chociaż wiadomo - metoda ta nie dotyczy kolorówki, bo ilości, jakie posiadam już są "niezużywalne" :D
Reply DeleteKulka z Vichy to stały bywalec i u mnie. Do tego podkładu z Pharmaceris mam mieszane uczucia, ale może w końcu spróbuję. Uśmiechnęłam się bardzo na stwierdzenie o "plującej" wodzie termalnej i od razu wyobraziłam sobie jak bardzo irytująca i nie przyjemna mogła być aplikacja.
Reply DeleteNie, zapalenie mieszków a wrastające włoski to dwie zupełnie różne historie. Próbowałaś regularnego złuszczania i nawilżania? U mnie to właśnie te dwa zabiegi najbardziej pomagają na wrastanie :)
Reply DeleteTak samo miałam 10% i pierwsza aplikacja to było ładne rozjaśnienie cery, efekt mi się nawet podobał, a to co było później, to nawet nie warto już mówić. Na szczęście Effeclar Duo radzi sobie u mnie dobrze :)
Reply DeleteWezmę próbkę jak się będzie dało, a jak nie to kupię i najwyżej dam mamie :)
Mamy chyba podobne cery, bo (wersja euro! nie amerykańska) Effaclar Duo i Effaclar K to dla mnie takie małe zbawienie w tubce - pod warunkiem, że po zużytym opakowaniu robię przerwę, inaczej skóra się przyzwyczaja.
Reply DeleteCo do podkładu - jeśli zdecydujesz się na zakup, to daj proszę znać, jak się u Ciebie sprawdza!
Ja mam identycznie, jak jest w moim odczuciu dobre do używania, to używam, jak coś jest nie tak, to wyrzucam. Dat ważności przy kolorówce by się nie dało upilnować, chyba, że ktoś ma po jednym produkcie z każdej kategorii:)
Reply Deletepróbowałam złuszczania pilarixem, w sumie jeśli chodzi o normalne peelingi i balsamowanie to trochę to zaniedbywałam i nadal zaniedbuję, ale w końcu pilarix powinien wystarczyć, a niestety.. nie pomógł..
Reply DeleteNie znam tego środka, ale może spróbuj "normalnych" peelingów (np. cukrowych) i nawilżania skóry po kąpieli - balsamami, masłami albo olejami. W ten sposób zmiękczysz naskórek i nowe włoski będą się mogły łatwiej przez niego przebić, co zminimalizuje/zniweluje ich wrastanie. Ja wiem, że taka regularna pielęgnacja może być czasochłonna i - nie czarujmy się - upierdliwa, sama nie jestem fanką smarowania ciała, ALE dla efektu naprawdę warto.
Reply DeleteZ ANR miałam przejścia... jeszcze jakieś 10 lat temu na studiach miałam próbkę i myślałam, że mnie zapchała... Potem kilka lat później sięgnęłam po to cudo ponownie i w sumie byłam mocno letnia - krzywdy mi nie zrobiło, ale jakoś specjalnie nie powaliło na kolana. Co nie zmienia faktu, że i tak kupiłam kolejne opakowanie. A potem kolejne. A potem kolejne. I teraz chyba w końcu zaczęłam to serum w pełni doceniać. Może musiałam po prostu do niego dojrzeć? ;)
Reply DeleteBeyond Cozy to moim zdaniem jeden z najpiękniejszych Essiaków EVER. Marsz do sklepu :D
Bo niestety większość osob nie wie, ze ANR działa detoxykujaco i moze w związku z tym wysypać na początku ! Mowie tu o paniach konsultantkach w sklepach - mówią np ze to olejek do twarzy brr sama to słyszałam - majtki mi wtedy opadły ! Ja nie lubie ślepo wszystkiego z EL bo i nie wszystko mi służy ale ANR szczególnie serum powoduje ze ludzie mi dają 10 lat mniej - No dobra sposób odżywiania sie i dobra woda w Norwegii tez ma znaczenie - ANR musze opisać u siebie na blogasku bo zuzylam kilka litrów LOL. U nas kurka. Wodna nie ma tego beyond cozy co mnie bardzo jednak rozczarowuje, ale przez neta sobie zamówie - dyc to skandal zeby go nie miec. A propos dojrzewania - nie wiem o czym Ty mowisz bo czytałam, ze wygladasz bardzo młodo i chudo live - zaczynam nienawidzić ;)
Reply DeleteTo tylko plotki i pomówienia :D
Reply DeleteNazwanie ANR olejkiem to jest rozbój w biały dzień. M.in. dlatego bardzo rzadko słucham, co mają do powiedzenia konsultantki w sklepach, szczególnie, że niestety bardzo często wiem o produktach, które starają mi się sprzedać więcej niż one same. O kolekcjach nawet nie wspominając :/
niestety :/ od początku był taki trochę glutowaty, ale teraz to już jest masakra, nie do użycia. oh well, nic nie trwa wiecznie ;)
Reply DeleteNo niestety....a tak a propos niektore blogerki tez głupoty o ANR pisały. Zreszta nie tylko o tym. Ja tam bym księga gruba mogła napisac o tymco usłyszałam od konsultantek w tych rożnych przybytkqch kosmetycznych - chociaz wiadomo ze zdarza sie spotkac ludzi którzy naprawde maja cos do powiedzenia.
Reply DeleteA propos - to chyba nie do konca plotki ..grrr
Najlepszy Pharmaceris to ten zielony, polecam ;)
Reply DeleteJa też. :)
Reply DeleteI niestety ja odnoszę to wrażenie, że działanie tej kulki jest zerowe... W przeciwieństwie do VICHY STRESS RESIST 72, które działa u mnie fenomenalnie, ta wersja jest do niczego.
Reply Delete